Grzesiek powoli zaczynał rozumieć. Poznał ule. Łukasz nadal w lekkim szoku. Grzesiek chciał przerwać ta chwile i w końcu zbliżyć się do Aśki.
-No.. Państwo się już znają, wiec nie będziemy mieli większego problemu - powiedział uśmiechnięty - cześć Asiu.
-Cześć - odpowiedziała. Nadal była w szoku. O co chodziło? Skąd oni się znali?
-To ten gość, który mnie uratował.. Mówiłam ci o nim.. - Powiedziała w końcu ula - teraz już pamiętam jak miał na imię...
Szogi radośnie zaczął obwąchiwać chłopaków. Łukasz widział ze ula trzyma smycz.
- Jest twój? - Zapytał głaszcząc psa.
-Tak, mój...
-Piękny... I te oczy... Podobny do swojej pani
-Heh pozory... - Odpowiedziała Ula. Już wiele razy słyszała takie teksty. Była na nieuodporniona. Cieszyła się ze radzi sobie z facetami i nie reaguje na ich zaczepki tak jak inne panny... Nie skacze z radości.. Nie zakochuje się w chłopaku, gdy go tylko zobaczy..
-Łukasz, to jest Aśka - Aśka, Łukasz.. - Przerwał Grzesiek widząc minę uli.
-Cześć - rzucił Łukasz wstając - Łukasz jestem
-No. Cześć oficjalna mamy za sobą... Idziemy na spacer? - Zapytał Grzesiek
-Idziemy! - Krzyknęła z entuzjazmem Aśka
Grzesiek wziął ja pod rękę i ruszyli przodem. Ula, Łukasz i Szogi zostali za nimi. Szli rozmawiając o Aśce i Grześku. Obstawiali czy może im się udać. Porównywali cechy.. Wyszło na to ze pasują do siebie.
-A ty? – Zapytał Łukasz po chwili
-Co ja? – Odpowiedziała pytaniem na pytanie ula. Nie wiedziała, o co chodzi.
-No.. Ty… masz kogoś? – Znowu zapytał nieśmiało Łukasz
-Nie.. Nie mam nikogo.. – Odpowiedziała dziewczyna po chwili namysłu.
Łukasz widział, że Ula nie ma ochoty gadać o swoich osobistych sprawach, więc dał spokój. Milczeli do czasu, kiedy Grzesiek i Aśka łaskawie sobie o nich przypomnieli. Obydwoje uśmiechnięci, zadowoleni… z uśmiechami na twarzach…
-Tylko z Adamem byłam tak szczęśliwa… Już nigdy nie będzie tak jak kiedyś… - pomyślała Ula. Kiedy mieli się już rozejść Łukasz zapytał
- Ula, dasz mi twój numer?
- Ech jasne… Niema sprawy… - podała Łukasz numer, on podał swój. Pożegnali się i rozeszli. Aśka przez całą drogę nawijała o Grześku.
-Jaki on jest cudowny.. Taki romantyczny i zabawny.. Zobacz, co mi dał! – powiedziała i wyciągnęła rękę do Uli. Zobaczyła srebrną, błyszczącą bransoletkę. Była śliczna. Miała wygrawerowane kwiaty…
- Szczęściara…. – pomyślała Ula
- Jest piękna – powiedziała i zaczęła głaskać Szogiego. Były już pod blokiem Uli. Aśka mieszkała kilka metrów dalej.
-Musimy to powtórzyć! – krzyknęła Aśka.
-Jasne. Jak chcesz…. – odpowiedziała Ula bez entuzjazmu
-Łukasz też jest fajny, no nie?
-Czy ja wiem.. Może być chyba…
Zadzwonił telefon. Aśka wyjęła z kieszeni swojego koma.
-To SMS od brata. Mama się strzępi … Musze spadać. Dzięki że ze mną poszłaś. Naprawdę jestem ci wdzięczna. Było super… Pa – rzuciła i pobiegła. Ula nie zdążyła nawet odpowiedzieć. Pogłaskała psa.
-Widzisz Szogi, takie są baby… - powiedziała do psa i wróciła do domu…



